A od czego się to wszytko zaczęło?

Tak w sumie to całe życie bałem się samochodów, jeszcze za dzieciaka płakałem mamie, że nigdy nie uda mi się ich ogarnąć (jazda wydawała się skomplikowana i przerażająca) - a tu proszę, teraz w nich grzebię i marzy mi się szybka jazda na trasach i torach (szczególnie vibe rally!).

Zaraz po 19stce kupiłem swoje pierwsze auto - Ford Focus MK2 1.6 benzyna z 2009 roku. Wstyd przyznać się jak dużo kasy na niego wydałem (z perspektywy czasu i wiedzy jaką teraz mam, przepłaciłem 2x jego realną wartość).
Po paru miesiącach wzięło mnie coś na drobne naprawy we własnym zakresie. Pomyślałem, że najłatwiej będzie zabrać się za rdzę która zaczęła się pojawiać na nadkolach.

Moje pierwsze walki z rdzą w Focusie

A więc zabrałem się za edukację. Zacząłem zgłębiać temat co i jak powinno się robić. Obejrzałem z 3 filmiki na youtubie i doszedłem do wniosku ze to wcale nie jest takie trudne - zaopatrzyłem się w środek wyżerający korozję, podkład epoksydowy lakier bazę i klar no i... papier ścierny i sporo cierpliwości.
Proces niby prosty ale jak denerwujący, machanie papierem szybko mi się znudziło i dotarło do mnie, że mogę użyć wiertarki ze szczotkami drucianymi do ścierania starego lakieru i rdzy co faktycznie przyspieszyło moją "pracę".

Po machaniu trzeba było nałożyć podkład. Nie ma co się tu wiele rozpisywać - warstwa, schnięcie, warstwa, schnięcie.

Potem lakier. Baza i klar.

Rezultaty niestety zostawiły wiele do życzenia. Bardzo widoczne górki i dołki. Dodatkowo, tam gdzie miałem taśmę malarską zrobiły się ostre brzegi z nadmiaru lakieru. Cała robota ogólnie okazała się do dupy - a i tak w mniej więcej podobny sposób zrobiłem resztę 4 nadkoli.


Tak bardzo jak satysfakcjonująca jest praca na własnym sprzęcie na świeżym powietrzu i widzenie (może i słabych) ale rezultatów - to jednak kluczowym punktem który mnie do tej mechaniki skłonił był Check Engine który nawiedził mojego Focusa.

Moja ciekawość i dociekliwość z dziedziny IT w której obracam się całe życie skłoniła mnie do zgłębienia tematu. Zakupiłem szybko interfejs OBD2 i odczytałem kod błędu P0420 - Catalyst efficiency below threshold.
Co było bardzo dziwne, bo jak kupiłem ten samochód w ASO, to po tygodniu musiałem skorzystać z rękojmi bo był ten sam bład i dostałem nowiutki katalizator.

No więc zacząłem czytać, uczyć sie o działaniu aut, o róznicach w oddziaływaniu benzyny a LPG na silnik ich różnych temperaturach spalania, tego, że ECU jest oszukiwane przez instalację gazową i wielu wielu innych różnych ciekawostek z działania tego wszystkiego. Jednak samą teorią nic nie byłem w stanie zrobić. Podejrzewałem nieszczelności wokół wtrysków gazu, bo były wkręcone w kolektor dolotowy i leżały tam dośc luźno. Ale ostatecznie doszedłem tylko do wniosku, że auto na gazie jeździło nierówno a na benzynie normalnie. Oddałem go więc do gazownika.

Okazało się że pompa gazu (instalacja wtrysku w fazie ciekłej) jest przy krańcu żywota a wtryski są już całkowicie do wywalenia. Nie opłacało mi się tego robić więc zdecydowałem się na wywalenie instalacji LPG.


Problem niby zniknął ale zaraz wrócił - tym razem w gorszym wydaniu, bo nie dość, że check się świecił to jeszcze przy przyspieszaniu w okolicach ok. 3200 obrotów auto się dławiło i kilka razy w cylindrach był niewypał / spalanie stukowe które było czuć i słychać. Więc teraz poza błędem P0420 dołączył jeszcze błąd P0302 - Misfire detected in cylinder 2 bank 1.

Na początku bałem się tego błędu, ale jak to każdemu właścicielowi gruza w zwyczaju - przyzwyczaiłem się i stwierdziłem, że "on już tak będzie miał". Testy kompresji miał w normach, świece wymienione, cewki i kable też. Podstawowe przyczyny zostały przez mechaników wyeliminowane, więc problem prawdopodobnie jest cięższy.

To był moment w którym stwierdziłem, że Focus jednak nie do końca mi się podoba i chcę się rozglądać za innym autem. Powoli też chciałem mieć drugie auto, żebym nad jednym mógł pracować w garażu a drugim jeździć do pracy.


Rozdział 2. Nowy Gruz

Kilka miesięcy rozglądania się i trafiłem na takie cacko:

Mitsubishi Lancer VIII 1.5 benzyna+LPG 2010

Stałem się szczęśliwym posiadaczem (jeszcze wtedy, boże jak ja nienawidzę tego samochodu) czarnego sportowego sedana w najbiedniejszej wersji.
Legenda Japońskiej motoryzacji rajdowej Mitsubishi Lancer VIII w codziennym wydaniu. Bieda silnik 1.5 z przebiegiem już 300.000km z nie działającą klimą, nieszczelnym pierścieniem wydechu, hamulcami takimi, że nie przeszłyby przeglądu i podwoziem w stanie może tylko odrobinę lepszym niż focusa.

Ile. Problemów. Mam. Przez. To. Auto.
...to ja nie zliczę, ale jest to temat na inny wpis bo chciałbym to wszystko trzymać w miarę uporządkowane.


Podsumowując...

Bałem się samochodów za dzieciaka, kupiłem pierwsze zaraz po zdaniu prawka, zainteresowałem się jak działają i teraz mam dwa ledwo sprawne gruzy, którymi muszę codziennie modlić się, żebym dojechał do pracy... a muszę robić 50km dziennie.


Jakie mam plany na przyszłość?

Na przyszłość tej strony? Chciałbym, żeby była pewną dokumentacją tego, co robię. Na pewno za jakiś czas chcę tu zrobić jakieś swoje własne wiki, które będzie tyczyło się samochodów, problemów które napotkałem po drodze i rozwiązań.

Na siebie? Chcę użyć tej strony jako coś co pozwoli mi wbić się w rynek samochodowy - kto wie, może zrobię garaż tuningowy i otworzę mały biznes? Albo zacznę serwisować auta...
Droga jest jeszcze szeroka ale ambicje mam wielkie. Poza tym co wymieniłem, to jeszcze marzy mi się przywrócenie do życia mojego (a raczej Pawła YouHaveTroble'a - https://youhavetrouble.me/) serwera w Minecrafcie. Do tego do swojego portfolio dodałbym kanał na youtubie pokazujący moje wyczyny w garażu...

Ale na to wszystko jeszcze przyjdzie czas.